sobota, 29 marca 2014

29.03.13 - Hold my... again

Zamknij oczy. Zamknij oczy i zapomnij. Zamknij oczy i poczuj.
Co czujesz?
Gdzie jesteś?
Co widzisz?
Jaki jesteś?
Mi możesz powiedzieć co widzisz, co czujesz. Zaufaj mi. To przecież ja, znasz mnie. Przecież widywałaś mnie każdego dnia. Przecież była dla Ciebie wszystkim... lub tylko tak mówiłaś.

Nie widzę Cię, lecz wciąż obserwuję.
Każdy krok, każdy ruch.
Chcę wiedzieć wszytko.
Nie widzę Cię i ty nie widzisz mnie.
Jestem duchem, cieniem, oddechem na twojej skórze
Wspomnieniem.
Wciąż taka sama, jak zapamiętałam.
Wesoła, beztroska, kochana przez wszystkich,
otwarta, przyjazna i pomocna,
lecz już nie moja.
Czy mogę być zastąpiona? 
Zawsze mówiłaś, że nie,
ale zostałam.
Nie ma mnie tam, nie ma Cię tu.
Są tylko głosy, które chcą zostać usłyszane,
lecz czy mogą, kiedy nie ma już osoby je wypowiadające?
Zostało tylko echo, echo Ciebie w mojej głowie,
ślepo odbijające się wciąż i wciąż.
Obiecywałaś, że mnie nie zostawisz, nie zapomnisz,
ale złamałaś obietnice,
jak zwykle.
Uratowałaś mnie, a teraz porzuciłaś, bym znów zatonęła.
Budzę się w co noc z twym imieniem na mych niemych ustach
i cieniem twojego uśmiechu w moim umyśle.
Jestem pod twoim zaklęciem, uratuje mnie...
ponownie.

Margaret


piątek, 14 lutego 2014

14.02.14 - Nie potrzebuję nikogo (?)...

Nie potrzebuję nikogo. A tak w ogóle to nikogo nie chcę. Chcę, żeby w końcu wszyscy zostawili mnie w spokoju. Pragnę zostać sama, bo po co mi ktoś. Ludzie to problemy. A problemów mam już wystarczającą ilość. Dlatego niech odejdą i nie wracają.
Ale...
Chcę poczuć czyjąś dłoń na ramieniu. Potrzebuję, żeby ktoś się mną zaopiekował. Przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze, że nie jestem bezwartościowa, że zależy mu na mnie. Pragnę, aby ludzie wciąż byli wokół mnie, żeby ze mną rozmawiali, żeby nigdy nie musiała już siedzieć w ciszy, żeby mnie zauważali. Potrzebuję kogokolwiek.
Myślałam, że jestem silna, lecz podświadomie widziałam, że jestem słaba, ale wciąż liczyłam, że jeśli się postaram łzy nie będą płynąć, ciało nie będzie drzeć, a głowa nie będzie pękała od myśli, lecz nie jestem. Myliłam się po raz kolejny. Popełniałam ten sam błąd jeszcze raz. Nawet nie wiem już który.
Mówię sobie: Nie potrzebuję chłopaka, bo po co? Wmawiam sobie, że nie wierzę w coś takiego jak miłość, że miłość nie istnieje w dzisiejszych czasach, lecz... Lecz wciąż czekam, na grom z jasnego (w moim przypadku raczej ciemnego) nieba, na tą miłość, o której czytam. Na miłość, która zapewne nigdy nie nadejdzie.
Więc co mi zostanie, jak nie ciągłe udawanie, uśmiechanie się i mówienie, że wszystko ok. Co innego niż śmianie się, gdy inni tego oczekują, niż rozmowa o niczym, żeby nie mówić o tym, co boli?


See a girl and our eyes meet

Does her best to smile at me 
To hide what's underneath
It's me.


Love always,
Margaret

niedziela, 2 lutego 2014

02.02.14 - Postanowienia noworoczne

Luty. No cóż, nie jest to typowy czas na spisywanie postanowień noworocznych, ale mi trochę czasu zajęło uświadomienie sobie, co chcę w tym roku osiągnąć. Moja lista przypomina trochę, listę życzeń, lecz ja zamierza ją zmień w listę rzeczy do zrobienia.

To do list:
  1. Schudnąć - ćwiczenia + dieta. Żadnego podjadania, dnia off, ani nic z tych rzeczy. Mój cel to chudnąć do maja, zanim, będziemy nosić lekkie ubrania odsłaniające więcej ciała oraz przed wakacjami.
  2. Skupić się na rzeczach, które lubię. Zrezygnować, bądź olać rzeczy, które sprawiają, że chcę się zabić (np. historia).
  3. Założyć kanał na youtube. Mam go zamiar założyć w wakacje, bądź raczej na początku września. Nie wiem do końca o czym on będzie, ale raczej coś związane z urodą, modą, może książki.
  4. Oszczędzać. Nie wiem na co dokładnie, ale chcę odłożyć pieniądze i  np. przed wakacjami pójść na jakieś duże zakupy. Myślę także nad założeniem drugiego słoika(dosłownie) na zakupy kosmetyczne, które chciałabym dokonać w najbliższej przyszłości.
  5. Podnieść swoją samooceną. Nie mam zielonego pojęcia jak mam tego dokonać, ale koniecznie muszę to zrobić.
  6. Nauczyć się porządnie edytować filmy i robić to często. Jest to pierwszy krok w stronę mojej pasji i miejmy nadzieją - przyszłej pracy.
  7. *Znaleźć jakąś pracę. Jest to punkt z gwiazdą, gdyż jest trochę trudny do wykonania, biorąc pod uwagę mój wiek i moje miejsce zamieszkania.
  8. Spędzać więcej czasu robiąc rzeczy, które mnie uszczęśliwiają. Muszę pozbyć się tego czegoś, że "Yyyy, jest już 16, a ja jeszcze nic nie zrobiłam. Szybko muszę zrobić to i to, żeby zostało mi tylko to" Kij tam, że potem zostaje mi czas, którego nie mogę wykorzystać w sposób, który chciałam, bo jest na to za późno.Dlatego muszę się tego pozbyć i np. częściej spotykać się z przyjaciółmi.
  9. Być mniej nieśmiała. Mój poziom nieśmiałości odniósł chyba poziom krytyczny, gdyż boję się nawet chodzić sama na zakupy, ponieważ obawiam się, że np. sprzedawca może do mnie podejść i zapytać się czy mi pomóc, bądź, że ktoś może mnie obserwować. To naprawdę zaczyna utrudniać mi życie.
  10. Czytać codziennie minimum 30 stron jakieś książki (i nie mam tu na myśli podręcznika). 
  11. Być zadowoloną ze swojego życia. To co się teraz dzieje w moim życiu i wszytko to co czuje w związku z tym sprawia, że nienawidzę swojego życia, a co za tym idzie siebie. Dlatego mam nadzieję, że wszystkie punkty, które wypisałam wyżej pomogą mi to osiągnąć.  
Od dziś moją nową dewizą życiową jest "Jeśli czegoś chcesz - znajdziesz sposób". Trzymajcie za mnie kciuk, żeby udało mi się wszytko, mam nadzieję, że nie zapomniałam o niczym. Dawno nic nie pisałam, choć wszystko co działo się w moim życiu było tak straszne, że nawet tu tego nie chciałam pisać. Myśli, które ostatnio krążą po mojej głowie są przynajmniej przerażające, chodź uważam, że to nie jest odpowiednie określenie. Więc...

Love always,
Margaret

środa, 25 grudnia 2013

25.12.13 - Życie - dożywot­nia ka­ra śmierci

Niektórzy widzieli słońce. 
Niektórzy widzieli dym.
Niektórzy słyszeli wystrzał.
Niektórzy napięli łuk.

Widziałam słońce, które dawało nadzieje. Widziałam dym, który spowijał wszystko w ciemności. Słyszałam wystrzał, który skazywał. Napięłam łuk gotowa do walki.

Niektórzy są daleko
Niektórzy szukają złota
Jakiś smok do zgładzenia
Mamy nadzieje, że niebo jest na końcu drogi.

Jestem daleko, tak daleko, że już nikt nie może do mnie dotrzeć. Szukałam złota, szukałam nadziei, spełnienia marzeń. Zawsze stawała na drodze jakaś przeszkoda, która nie pozwalała dotrzeć do końca drogi.

- Czy jest coś gorszego niżeli śmierć?
- Życie, jeśli pragniesz umrzeć.

Pogodziłam się ze swoim życiem, uznałam, że nic nie mogę na to poradzić. Zaczęłam nawet czerpać z niego radość. Dlatego wszystko znów musiało się spieprzyć popsuć. Musieli zabrać mi nadzieje. Zabrać wszystko co wywalczyłam. Straciłam sens straciłam...

Niektórzy myślą, że mogę żyć w samotność,
 że nie potrzebują nikogo, ale się mylą.

Tylko w samotności jestem sobą. Tylko wtedy nie nakładam żadnej maski, nie udaje, że ufam ludziom, których nie znam, że cieszy mnie ich obecność, że rozśmieszają ich słowa. Ale nie mogę się ich pozbyć, zawsze są ze mną. Nigdy nie jestem samotna. Wciąż widzę ich w moich myślach. To oni są moimi całymi myślami, moim życiem.

Nie potrafię kochać. Już nie. Nie wiem co to zmieniło, ale po prostu wiem, że tak jest. Chyba zbyt wiele, razy życie mnie złamało, żebym mogłam zaufać komuś, a miłość to zaufanie. To zrozumienie, którego nigdy nie dostaje i nie daje. Widzę ich, kocham ich, ale... To nie jest miłość. To nie miłość, kiedy nie możesz tego wymówić, to nie miłość, kiedy odrzucasz te osoby, widząc, że nie możesz i nie potrafisz im ofiarować absolutnie niczego. 
Ale to nie zmienia fakt, że udaje. Mówię kocham do rzeczy, ale nigdy do osób. Że uśmiecham się, kiedy ktoś mówi, że jestem dla niego ważna, bo nie potrafię nic odpowiedzieć, potrafię tylko ofiarować fałszywy uśmiech. (o ile ich wyznania są prawdziwe).

Trzeba jednak przypominać sobie te krótkie chwile, kiedy byliśmy szczęśliwi, w najgorszych momentach, aby nie zwariować.


Love always, 
Margaret

poniedziałek, 9 grudnia 2013

3.12.13 - Who you think you are?

Istnieją dobrzy ludzie. Ludzie, którzy rzeczy takimi jakimi są, którzy nie odbierają sobie tego wzroku. Widzą zło, ale widzą również dobro, jak jaśniejący promyk na dni oceanu. Pomagają, chociaż Cię nie znają. Po prostu Cię rozumieją. Rozumieją często to czego ty sam nie rozumiesz. Rozumieją często lepiej od twoich bliskich.
Wystarczy naprawdę mały gest, czy to pogodny, nieśmiały, dziękujący uśmiech, czy zwykłe słowa. To sprawia, że na chwilę zapominasz co robisz, zapominasz co Cię dręczy i przez tą chwilę jesteś po prostu szczęśliwy. Zaczynasz wtedy wierzyć, dostrzegać rzeczy, które Cie otaczają. Zaczynasz się zastanawiać, dlaczego ta osoba to robi, co nią kieruje? A co jeśli nie ma odpowiedzi na to pytanie, jeśli odpowiedz to, że są oni po prostu dobrzy.
Zastanawiałeś się kiedyś, co byś zrobił inaczej, gdybyś wiedział kim jest dana osoba, co byś dla niej zrobił, jak byś się wobec niej zachowywał? Te osoby tego nie wiedzą, ale pomimo robią to co robią i o to właśnie chodzi, a co jest najbardziej zadziwiające nie uznają tego za coś wyjątkowego.
Zadziwiające jest jeszcze bardziej to, że to oni zazwyczaj doznają największego zła. Najbardziej cierpią.
To właśnie sprawia, że coraz częściej zaczynam wierzyć w ludzkość, w to, że nie zostali już sami..., no właśnie sami, kto? Jak można nazwać takich ludzi, ludzie, którymi być może jesteśmy, ludzi, którymi inni myślą, że jesteśmy?
Dziś jestem pewna jednej rzeczy. Rzeczy, która może być błaha, dla innych śmieszna i oczywista, lecz ja dopiero teraz ją dostrzegłam i w jakiś sposób zmieniła ona moje życie.

Istnieją ludzie dobrzy.

Love always,
Margaret

sobota, 23 listopada 2013

21.11.13 - Rok

Rok. Minął już równo rok. Jestem starsza o rok, ale czy mądrzejsza?  Ale czy się zmieniłam? Czy wciąż jestem tą samą smutną dziewczynką, co rok temu? Czy moje życie jest takie jak sobie je wyobrażałam?
Szesnaście to ważna liczba. Szesnaście to już prawie dorosłość. Otrzymujesz wtedy zaimek pan/pani, zaczynasz podejmować ważne decyzje, "władasz" swoim życiem. Lecz czy liczba może zmienić twoje życie?
Dorosłam, przyznaje. Dostrzegam rzeczy, które były dla mnie obce, dalekie i nieważne.
Zmienił się mój system wartości, wiem co utraciłam i wiem dlaczego i wiem, że to moja wina. Nie obwiniam już innych, teraz ja biorę pełną odpowiedzialność za swoje czynny.
Wiem więcej, ale czym więcej wiem, czym więcej dostrzegam, tym bardziej TO boli. Im więcej się dowiaduje, tym bardziej uważam, że nic nie wiem, tym bardziej czuje, że tu nie pasuję.
Czy to nie powinien być wiek zabaw i szaleństwa, a nie bólu i cierpienia?
Dlaczego nie potrafię się wtopić w społeczeństwo, dlaczego nie potrafię dopasować się do ludzi w moim wieku? Oni mnie nie lubią, za to kim jestem, lecz czy to oznacza, że powinnam się zmienić?
Nie! Nie zamierzam się zmieniać. Możecie mnie lubić taką jaką jestem, albo w ogóle. Niektórzy (bardzo mała liczba osób) lubi mnie taką jaką jestem, dostrzega prawdziwą mnie i to musi mi wystarczyć.
Odeszło to co kochałam i znałam, więc teraz muszę pokonać samą siebie o dostosować się do tego co dostałam. Nic nie dzieje się przez przypadek skora spotkałam tych ludzi, to najwidoczniej pokażą mi oni coś istotnego.
Rok, 53 tygodnie, 365 dni, 12410 godzin, a wydaje się, że ledwo zdążyłam mrugnąć okiem. Zmieniłam się, w niewielkim stopniu, ale jednak, bądź może po prostu odkryłam siebie. Nie ważne co to było, ważne kim teraz jestem. Nie jestem już tą małą, smutną dziewczynką. Jestem silniejsza, wiem, że mam w okół siebie ludzi, którzy mi pomogą. Nie zawsze, lecz prawie, czuje się kochana. Wiem, że nie jestem, bezwartościowa, choć chwilami tak uważam, to jednak zawsze jakaś część mnie podpowiada, że nie jest to prawda.
Jestem ty kim jestem i nie zmienię tego! Rok starsza, czy rok młodsza to nie ma znaczenia, liczy się tu i teraz.

It's time to begin isn't it
I get a little bit
bigger, but then I'll admit
I just the same as I was
Now don't you understand
I'm never changing who I am.


Love always,
Margaret

niedziela, 3 listopada 2013

3.11.13 - Help

Tak bardzo za tobą tęsknię! Nie mogę uwierzyć, że to co miałyśmy tak szybko się skończyło. Nie mogę sobie wybaczyć, że zmarnowałam choćby sekundę obrażając się na Ciebie. Teraz oddałabym wszystko by wrócić, wrócić tam gdzie, wiem, że byłam najszczęśliwsza, choć myślałam, że nienawidzę tego miejsca i tych ludzi, to było to najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała. Ty nią byłaś i zawszę będziesz, nawet jak jesteś teraz tak daleko, nawet jeśli nigdy ci tego nie wyjawię, tylko ty mnie utrzymywałaś. Umiałaś sprowadzić na ziemie, dodać mi pewności siebie lub mi ją odebrać kiedy była taka konieczność. Widziałaś mnie słabą, silną, szczęśliwą i w rozpaczy, walczącą i poddającą się. Znałaś wszystkie moje sekrety i nigdy tego nie wykorzystałaś.
Zawsze się zastanawiałam  dlaczego wybrałaś mnie na swoją przyjaciółkę skoro mogłaś wybrać każdego, wszyscy Cie lubili, więc dlaczego ja? Co zobaczyłaś we mnie czego nie zobaczyli inni, czego nadal nie widzą. Przecież nie mogłam Ci nic dać i wiem, że tego nie oczekiwałaś, więc dlaczego?
Teraz czuję jak się oddalasz, jak tracisz zaufanie do mnie, jak nie mówisz mi wszystkiego, jak odległość nas dzieli, a ja płaczę, czując, że odchodzisz, że już prawie odeszłaś. Wciąż się bałam, ze odejdziesz, że znajdziesz kogoś innego, ale nigdy nie dopuszczałam do siebie tej myśli,a teraz nie tylko myśli mnie uderzyła, to naprawdę się stało.
Ja zostałam, czuję się znów taka samotna, nikt ze mną nie rozmawia, nie mam w klasie koleżanek, ostatni raz szczerze się śmiałam w wakacje, kiedy byłam z Tobą.
Widzę jak otacza mnie ciemność. Zaczynam się bać samej siebie, ale jeśli mnie zawołasz to przybiegnę, przybiegnę. Zrobiłabym wszystko żeby znów wrócić do naszej szkoły, ale wiem, że ty tego nie chcesz, bo ty już...nie potrzebujesz mnie. A ja nadal potrzebuje pomocy. Potrzebuję TWOJEJ pomocy.


Margaret