czwartek, 15 sierpnia 2013

15.08.13 - What if?

Co jeśli byłby to twój ostatni dzień życia? Co jeśli po zmroku zniknąłbyś na zawsze? Co byś zrobił? Co byś powiedział rodzinnie, przyjaciołom wszystkim których znasz? Gdzie byś poszedł? Nad czym myślał? Wyjawiłbyś wszystkie swoje tajemnice, czy zachowałbyś je dla siebie na wielki? Powiedziałbyś co naprawdę myślisz, czy wciąż byś się sztucznie uśmiechał? Zachowywał pozory. Pozory, że jesteś jak wszyscy, że nic cie od środka nie pożera, że czujesz, że już nie żyjesz, że cieszysz się z tego, że w końcu możesz odejść.
Pamiętam, jak lata temu, ktoś mi powiedział, że nigdy nie przestajemy być dziećmi, nie wierzyłam mu wtedy, myślałam jak można cały czas być dziećmi, kiedy jesteś już dorosły. Teraz tyle lat później choć już mam to "naście" lat wciąż jestem dzieckiem i chcę zostać nim na zawsze, ale nie mogę, dlaczego? Bo to jest NIEMOŻLIWE. Czas dorosnąć, bo życie nie pozwoli na to, zmiażdży cię, tak jak mnie.
Myślałam, że to niemożliwe, ale się podniosłam. Jestem nadal tu, w tym samym miejscu, choć już za 2 tygodnie to się zmieni. Dlatego muszę spróbować, SPRÓBOWAĆ jeszcze raz.
Dlaczego nie żyje jak chce?! Dlaczego wciąż oglądam się za siebie, na innych, skoro to moje życie? Dlaczego nie jestem taka jaka chcę, skoro mogę, wystarczy nad tym popracować... chyba.
Dlaczego wciąż myślę, co by było gdyby? I dlaczego są to zawsze jakieś tragiczne scenariusze? Na to pytanie akurat znam odpowiedz. Bo chcę, żeby mnie zapamiętano, myślano o mnie i wspominano mnie. Dlaczego, wszystko jest takie trudne? Dlaczego, drogi którymi wiedzie mnie życie, są takie kręte? Dlaczego mają tyle rozgałęzień ze ślepymi zaułkami?
Mówią, że nadzieja jest jedyną silniejszą rzeczą od strachu, ale co jeśli nadzieja odejdzie, co wtedy uczynić z rozrastającym się i coraz mocniejszym strachem?
Tak wiele pytań tak mało odpowiedzi. Jeśli był by to mój ostatni dzień i tak bym nic nie zmieniła, przeżyłaby go normalnie, nie wyjawiłam by moich sekretów, nie płakałabym, nie uciekłabym. Zostawiłabym tylko krótki list dla tych którzy mnie wspierali, aby im podziękować, nawet jeśli się mylili, nawet jeśli to przez nich płakałam, to powiedziałaby im, że i tak byli dla mnie wszystkim. Że oni pozwolili mi przetrwać,
Ale to nie jest mój ostatni dzień, jest to tylko jeden z tysięcy, które jak sądzę mi zostały, więc muszę nadal próbować, każdego dnie na nowo i na nowo. Próbować, żeby przetrwać.



Love always,
Margaret

sobota, 13 lipca 2013

13.07.13 - Tęsknię

Tatusiu czego cię tu nie ma? Czego wyjechałeś? Zostawiłeś mnie samą? Wróć! Albo zabierz mnie do siebie. Nie chcę tu siedzieć z matką, która uważa, że jestem najgorsza, która nie pamięta, że istnieje, chyba, że czegoś chce, która mnie nie kocha, tylko udaje. Nic dla niej nie znaczę, jestem tylko problemem. Cały czas zadaje sobie pytanie: dlaczego w ogóle jeszcze żyje. Tak wiele razy myślałam jak prosto mogłaby się zabić, i wyobrażałam sobie reakcje na moją śmierć innych. Ona może i by rozpaczała przez może miesiąc, a potem by zapomniała, że w ogóle istniałam, bo przecież ma jeszcze dwie idealne córki, więc po co jej ja, ta najgorsza. Chodź tak się staram zawszę widzi tylko moje wady, nigdy nie pamięta moich dobrych uczynków, ani rzeczy, których dla niej zrobiłam, zawsze pamięta tylko te złe. Jak mam wytrzymać z nią jeszcze prawie 2 miesiące bez bez wychodzenia z domu, czego nie mogę być już pełnoletnia? Na szczęście we wrześniu pójdę do bursy i w końcu się od niej odetnę przynajmniej na pięć dni w tygodniu.
Cały czas obraża z Kamilą tatę, jak by był najgorszym człowiek na świecie, mówią, że jest chamski i zły, i że mu na nas nie zależy. Zawsze proszą go tylko o kasę, więc jak ma być dla nich miły, skoro tylko tego od niego chcą, wiem, że go nie kochają. A ja go kocham, pomimo tego, że nas zostawił, bo wiem, że musiał mieć dobry powód, chcę żeby wrócił. Do 13 roku życia co rok, gdy zdmuchiwałam świeczki na torcie wypowiadałam to samo życzenie "Żeby tata wrócił i żebyśmy znowu byli razem", lecz przez ostatnie dwa lata odkąd mama zachorowała życzyłam sobie jej powrotu do zdrowia i tylko dlatego przestałam wypowiadać tamto życzenie. Chcę żeby wrócił, albo zabrał mnie do siebie, chcę znowu go zobaczyć, i powiedzieć mu, że go kocham, chcę opowiadać mu jak minął mi dzień, chcę mu się skarżyć, chcę się do niego przytulić, chcę być z nim... a on jest tak daleko.  Boję powiedzieć się mu to wszystko, boję się jego reakcji, boję się, że mnie nie zrozumie, boję się bo nie wiem jaki jest. Trzy dni temu po praz pierwszy dowiedziałam się kiedy ma urodziny. Nie ma go przy mnie, choć ja tak bardzo chcę go poznać. Chciałabym tak bardzo, żeby mnie zobaczył, żeby on też poznał mnie. Chciałaby wiedzieć, czy jeśli mógłby mnie teraz widzieć to czy by był dumny, czy zawstydzony, czy uznał by mnie za dobrą córkę. Przyłapuję się czasem na ty, że szukam go w tłumie, że gdy zobaczę kogoś podobnego do niego serce zaczyna mi szybciej bić i za wszelką cenę chcę się dowiedzieć, czy to  naprawdę on. Tak bardzo za nim tęsknię, tak bardzo chcę mu pokazać mój świat i poznać jego. Kocham Cię, tato.


Would you call me a saint or a sinner? 
Would you love me a loser or winner? 
When I see my face in the mirror 



We look so alike that it makes me shiver 


I still look for your face in the crowd 
Oh if you could see me now 
Would you stand in disgrace or take a bow? 
Oh if you could see me now 


Margaret

niedziela, 7 lipca 2013

07.07.13 - To już koniec

To już koniec. Dopiero teraz, po kilku tygodniach to do mnie dotarło. Teraz kiedy jest już dawno po wszystkim.
Nigdy już nie zobaczę ich twarzy razem, w jednym miejscu. Nie zobaczę jak się zachowują w danej sytuacji, jak się ze mnie śmieją, jak robią z sobie idiotą. Nie zobaczę mojej klasy, nie zobaczę osób, które znałam od pierwszej klasy podstawowej.  Stracę kontakt z osobami, których nie lubiłam, lecz naprawdę kochałam, ale nigdy tego nie widziałam, aż do teraz, kiedy odeszli.
Tyle rzeczy, które mogłam zrobić inaczej. Mogłam się do niech zbliżyć, poznać lepiej, zamiast odpychać, zamiast żyć w moim kokonie, oni czekali, a ja nie potrafiłam... Teraz zostałam sama z pudełkiem wspomnień ich twarzy, ich uśmiechów i rozmów. Z pudełkiem żalu do siebie o to, że nie potrafiłam się otworzyć. Nie mogę już naprawić tego, nie wiem czy potrafiłam bym to naprawić, nawet gdybym miałam jeszcze czas i to jest najgorsze, bo taka już jestem...Zamknięta, ostrożna, pełna strachu.
Ale teraz kiedy odeszli, tęsknię. Tęsknienie tak bardzo za nimi, wiedząc, że we wrześniu nie stanę już koło nich na początku roku, że nie będę razem z nimi przeżywać kolejnych szarych, zimnych, gorących, deszczowych dni, bo oni będą gdzie indziej, z kim innym i ja też odejdę.
Wciąż mam w głowie chwilę, w których mogłam postąpić inaczej, dzięki czemu może byłam bym teraz gdzie indziej, może bym się jeszcze z nimi spotkała. Oni już najpewniej zapomnieli o mnie, a ja wciąż tkwię w tych wspomnieniach, i choć chcę już zapomnieć, ruszyć dalej nie oglądając się wstecz to nie mogę wykonać tego kroku i nie chcę, bo oni są częścią mnie, sprawili po części jaka jestem, choć wiele razy marzyłam, żeby kogoś z nich nie poznać to i tak wiem, że każda poznana przez mnie osoba ma jakiś wpływ na moje życie, oni byli w moim życiu jedni 9 lat, inni tylko 3, ale i tak coś do niego wznieśli, a teraz...
Teraz kiedy nie tylko straciłam moją klasę, mogę stracić też moją przyjaciółkę...nie mogę. Nie wyobrażam sobie nawet jak to będzie bez nich, kiedy nadejdzie wrzesień, a oni nie nadejdą razem z nim.
Będą inni, nowi, ale zawsze będzie mi ich brakowało. Nawet nauczyciele, moi niektórzy znienawidzeni nauczyciele, nie zobaczę ich już, nie usłyszę pochwały, ani uwagi, bo tak jak oni odeszli. Nic już nie pozostało. Moja szkoła, jedyna jaką znałam, do której dzień w dzień przez 9 lat chodziłam, odeszła. Wszystko odeszło!

Waching momnet pass
I wanna run away from it
but I still won't take that step
Locked inside the glass 

an empty box of memories

and a hrat full of regret

I don't wanna miss
I don't wanna miss anymore od this

XOXO
Margaret

niedziela, 23 czerwca 2013

23.06.13 - Problemy, błędy, wyniki.

Tak, tak, tak. Wszystkim znane, wszystkich dotyczące problemy. Powstające oczywiście w najmniej odpowiednim momencie i sprawiające wiele przykrości. Jak z nimi walczyć, jak je pokonywać, tego nie wiem. Dziś praktycznie się załamałam jednym takim problemem, choć bardzo błahym, ale zawsze.

Mówiąc o problemach trzeba wspomnieć również o błędach. Bo z czego powstają najczęściej problemy, tak, właśnie w błędów, która tak często popełniam. Nieźle się przejechałam dziś na moim ostatnim błędzie. No, ale jak mówią: Mądrzejszy Polak po szkodzie. Dokładnie więcej nie popełnię tego błędu.
A tak na marginesie to moim błędem jest to, że kupiłam za duże buty (nie mówcie mi nawet jak głupia jest, bo i tak to wiem) i teraz nawet nie mogę w nich chodzić, bo się nie da, nie było  by tak źle, bo oddam je Kamili, tylko, że kupiłam te buty w określonym celu. Mianowicie miałam je założyć na bierzmowanie i zakończenie roku, a teraz gdyż są za duże nie mogę i mam duży problem co założę, zwłaszcza, że bierzmowanie jest jutro. Tak, tak typowa ja. No ale dosyć tego marudzenia, mam za swoje.
A teraz coś mrożącego w żyłach. SĄ JUŻ WYNIKI EGZAMINU! Może przedstawię wam całą moją historię jak toja sprawdzałam swoje wyniki.
Pani uprzedziłam nas, że wyniki mają pojawić się w nocy 21.06, więc, ustawiłam budzik na 1:30 i poszłam spać. Na całe szczęście nie wstałam o tej godzinie, bo uznałam jak zadzwonił mi budzik, że mi się nie chcę. Wstałam za to za dziesięć szósta. I w miarę ze spokojem zalogowałam się na stronę i bardzo się zdziwiłam, gdy okazało się, że nich nie ma. Potem już nawet o nich nie myślałam, aż do 7:18, kiedy to zadzwoniła Magda z pytaniem "Jak tam wyniki", no w wtedy się zaczęło. Nagle sobie o nich przypomniałam, ręce zaczęły mi się trząść, cudem udało mi się wejść na stronę i przeczytać.
Powiem wam, że tragedii nie ma, lecz mogło być lepiej, no ale było, minęło. Łącznie z ocenami i wszystkim mam na biol-chem w Uni 154,8 punktów, nie jest najgorzej, może mnie przyjmą, a teraz moje wyniki dokładnie.

j. polski -78% (zaskakująco dobrze)
historia i wos -82%
matematyka - 69% (najgorzej, lecz tego można się było spodziewać)
przyrodnicze - 75% (ok)
j. angielski podstawa - 100% (Whos the BOSS?!)
j. angielski rozszerzony - 85%

Żegnam was, ale pochwalę się jeszcze jaka mi wychodzi średnia w tym roku, bo jest najwyższa w całym moim nędznym życiu, wynosi aż 5,16 i nie mam pojęcia jakim cudem, bo nic, absolutnie nic się nie uczyłam.

P.S. Potrzebuje cytatu do złotej księgi (tak będę w złotej księdze XD) i nie wiem co wybrać. Macie jakieś pomysły dla mnie?

Love always,
Margaret

poniedziałek, 17 czerwca 2013

17.06.13 - Było zbyt pięknie.

Wszystko jest dobrze, nagle wszystko wydaje się idealne. Myślisz, że nie więcej cię już nie złamie, że masz to za sobą, że stałeś się silniejszy, ale tylko do pewnego momentu. A wtedy uświadamiasz sobie, że to wszystko było tylko złudzeniem, czymś co powstrzymywało twoje złe myśli, przysłaniało rzeczywistość, wypełniało na chwilę pustkę. Na chwilę... Widzisz świat i na pierwszy rzut oka jest on piękny, lecz im bliżej się przyjrzysz tym dostrzegasz coraz okropniejsze rzeczy. Dostrzegasz ludzi, którzy kłamali, którzy ranili, którzy udawali, widzisz rzeczy, których nie masz i nigdy nie będziesz mieć i widzisz siebie. Jesteś jak porzucony pies próbujący znaleźć drogę do domu, lecz nigdy jej nie znajdujesz. Możesz myśleć przez chwilę, że możesz tu założyć swój nowy dom, ale on nigdy nie będzie tym czego tak naprawdę potrzebujesz, odkryjesz to w końcu, a w to cię łamię. Nie jesteś w stanie dłużej iść dalej, przytłacza cię ciężar tego wszystkie, dźwiganej odpowiedzialności, nie tylko za siebie, ale też za innych, dźwiganych problemów, którymi nie możesz lub nie chcesz się podzielić z innymi, w obawie, że uznają je oni za nie poważne lub odejdą widząc jak bardzo są one poważne. Niekiedy będą ci wmawiać, że one nie istnieją, że to tylko twoje urojenia, i niekiedy prawie dasz się przekonać, lecz zawsze zostaje cząstko, która wiem, że oni kłamią. Ranią próbując jak najszybciej rozwiązać problem, oszukują ciebie.
To było zbyt piękne, zbyt nierealistyczne, dlatego się skończyło pozostawiając mnie złamaną, przytłaczając nagłym wylewem powstrzymywanych myśli. Jestem gruba, jestem brzydka, jestem głupia, uległa, a do tego zawsze chcę być najlepsze, co zawsze wychodzi mi na odwrót. Nie mam przyszłości, więc po co w ogóle jeszcze żyje?
Jedna chwila pozwoliła bym znów zaczęła wszytko kwestionować, jednak głupia, oczami innych nieistotna chwila. Dlaczego przez nią uśmiech błyskawicznie zniknął z mojej twarzy, oczy zgasły? Tyle bólu, tyle cierpienia w moich oczach ukryte jest po łzami, które się w nich kłębią. Dlaczego ten moment, te kilka sekund kiedy Norbert wziął Magdę na ręce, a ona się go do niego przytuliłam, jak w filmach, sprawiła, że złamała się bariera, o której nie miałam pojęcia? Czy to dlatego, że byli w tedy tacy szczęśliwi? Nie wiem. No właśnie zbyt wielu rzeczy nie wiem, o zbyt wielu rzeczach zapominam, o zbyt wielu rzeczach inni nie chcą mi powiedzieć.


Niektórzy mówią "Carpie Diem ", lecz to nie ma już dla mnie większego sensu, wszytko jest bez wartości, bez niczego.

Love always,
Margaret

sobota, 8 czerwca 2013

07.06.13 - I did it!

Dwadzieścia! Ju chu udało mi się dotrwałam. Dziś ostatni dzień dwudziesty i tym samym największa ilość brzuszków, bo aż sto dwadzieścia. Choć nie było to zbyt łatwe, to było warto i choć osiągnęła cel i odpuszczam. Wekend przerwy i zaczynam wyzwanie od początku, lecz mam zamiar dołączyć parę innych ćwiczeń jak np. przysiadów. To będzie na pewno trudniejsze. Jednakże nie udało mi się dołączyć do ćwiczeń diety i jest trochę sobą rozczarowana z tego powodu, ale mam nadzieje, że będzie lepiej.
Powinnam to napisać wczoraj, lecz wróciłam padnięta po 4 godzinach w kościele i znalazłam tylko siłę, aby zrobić te 120 brzuszków. Wiem, że mało ostatnio wpisów i przez ten tydzień to się nie zmieni, bo w poniedziałek mam dwa sprawdziany i kartkówkę oraz powinnam zrobić jutro prezentację na biologię, natomiast we wtorek mam sprawdzian z fizyki i kartkówkę, reszta tygodnia wygląda podobnie, więc myślę, że w sobotę najwcześniej, gdyż w piątek znowu mam próbę do bierzmowani. Super... Tak na marginesie to na całe szczęście zdałam egzamin do bierzmowania. Dziś niestety nic nie zrobiłam, ponieważ była u mnie Magda, a do tego zepsułam telefon (już go naprawiłam). Tak więc muszę tylko przeżyć jeszcze następny tydzień a potem będzie luzik. Mam nadzieję, że poprawię wszystkie oceny, które chcę poprawić. Życzcie mi szczęścia.

P.S. Nigdy nie róbcie statywu z poduszek. Ostrzegam was to się źle skończy.

Love always,
Margaret

czwartek, 6 czerwca 2013

06.06.13 - ...

Dlaczego jestem tak leniwa? Wróciłam ze szkoły zjadłam, siadłam i siedzę. Nic nie robię, a powinnam. Wiem, że powinnam, ale tak mi się nie chcę. Mam jutro egzamin z bierzmowania i powinnam się uczyć, lecz tak strasznie mi się nie chce, choć nie mam już co robić na komputerze nadal przy nim siedzę i się nudzę zamiast się uczyć. Powinnam uczyć się też na poprawę sprawdzianu z historii choć chyba jutro go nie poprawię, nie wiem czy w ogłe będę go poprawiać, bo pani mi powiedziała, że i tak nie postawi mi piątki (moje oceny: 5, 5, 5, 5, 3, 4, 5, 5), bo miałam 4 na półrocze. Muszę się zmobilizować i pójść uczyć...ale tak mi się nie chce!

XOXO
Margaret